Od początku sierpnia stoiska z książkami w TESCO są zasypane książkami edukacyjnymi o różnej wartości merytorycznej. Jest to inna wersja szumu informacyjnego znanego z sieci. A jednak w tym szumie znalazłam coś, co mnie ucieszyło. „Zadania dla przyszłych olimpijczyków” Z.Romanowicza i B.Dydy to zbiór 100 zadań (z rozwiązaniami) przeznaczonych dla wieku 11-14 lat, ale dorośli też będą mieli intelektualną przyjemność. Bardzo mnie cieszy, że autorzy są z krajowego podwórka. Zbiór to zbiór i nie ma tam przemyśleń o istocie matematyki, które w bardzo lekko napisanym tekście znajdziemy w książce Holgera Dambecka „Im więcej dziur, tym mniej sera” – polecam wszystkim nauczycielom matematyki już od szkoły podstawowej.
Przeglądam wypowiedzi nauczycieli matematyki z różnych stron świata i najbliższa jest mi ta pochodząca od Conrada Wolframa „Uczę w szkole, jak liczyć. Czasem też uczę matematyki”. Ja myślę, że w szkole podporządkowanej sprawdzianom, to nawet nie ma czasu na liczenie – dzieci często zgadują wynik (jeden z czterech podanych). Osobiście walczę o to, żeby wiedziały „jak policzyć?”, a nie „ile wyszło?”. Zachęcam dzieci do odpowiadania na pytanie: „co policzysz wykonując działanie”? Znowu nauczycielom polecam odsłuchanie wystąpienia Conrada Wolframa nt. wykorzystania komputerów do nauczania matematyki. Nie ważny wynik, ważne, jak to policzyć! I tego się będę trzymać na lekcjach matematyki! A tutaj możecie mnie pytać o to, co w matematyce (tej szkolnej) jest dla Was trudne. Pomogę!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.