sobota, 28 grudnia 2013

Pasja

Przed Świętami nie można się było swobodnie poruszać pomiędzy książkami w EMPiK'u więc pomyślałam, że po będzie lepiej. Nie było. A mówi się, że Polacy nie czytają. Może już się przygotowują do Roku Czytelnika, który zacznie się za kilka dni?
Pomiędzy czytelnikami oblegającymi regały z czasopismami wypatrzyłam 1. numer nowego czasopisma „z pasji i miłości do robótek ręcznych”. Kupiłam, bo wspieram pomysły na czasopisma w cenie poniżej 15 PLN. Przeglądanie stron, które są w nim reklamowane, zajęło mi kilka godzin. To nie był stracony czas, a przy okazji zrobiłam przegląd stron, które mam na swojej liście „do podglądania”. Kilka miesięcy temu natrafiłam na bloga pisanego w imieniu 97-letniej Pani Ireny Szaszkiewiczowej przez Jej rodzinę. Niezwykły wiek, wspomnienia, kondycja psychiczna, a na dodatek cała galeria obrazków zrobionych na … szydełku. I nie jest ważne, jak ocenią te obrazki zawodowi artyści. Ważne jest, że w tych obrazkach widać wielką pasję.
Ze strony Pani Ireny - Kiki.

czwartek, 19 grudnia 2013

Między oczkiem, a pixelem

Może nie wszyscy to widzą, ale coraz więcej ludzi przyznaje się do przyjaźni z robótkami ręcznymi. Mnie oczywiście najbardziej cieszą wyroby wełniane i haft krzyżykowy. Ponieważ "widzimy to, co rozumiemy" więc na przepełnionych reklamami ulicach wpadły mi w oko te, które wykorzystują dzianinę. Zauważyłam je w kilku miejscach mojego miasta, a potem jeszcze na ekranie mojego laptopa, gdy weszłam na któryś z portali. I to oznacza, że oczka i pixele świetnie do siebie pasują. Zmęczona wpatrywaniem się w pixele, wydziergałam wzór z reklamy i wykorzystam go jeszcze tej zimy.

(uzupełnione 21 grudnia 2013)
Dzisiaj jest pierwszy dzień zimy i nawet Google sięgnął po robótkę na drutach. Nie mogłam się oprzeć chęci pokazania tego w moim poście.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Godzina kodowania i maskotki z Tesco

Reklamowane w Tesco ANGRY BIRDS są bohaterami zadań treningowych dla uczestników "godziny kodowania" - programowanie spotkało się z TESCO i jest to dla mnie wiadomość potwierdzająca moją opinię, że w centrach handlowych dzieci mogą się uczyć. W dniach 9-15 grudnia 2013 trwa zabawa w programowanie - bawi się cały świat. Wystarczy wejść na stronę godzinakodowania.pl i zacząć działanie.

niedziela, 8 grudnia 2013

Kalendarz Adventowy

Dopiero dzisiaj dotarło do mnie, że Tesco przygotowało dla posiadaczy CLUBCARD Kalendarz Adventowy. Do Świąt jeszcze trochę czasu więc zapisałam się i będę sprawdzać, czy niespodzianki przygotowane przez TESCO sprawią mi przyjemność.

sobota, 7 grudnia 2013

To prawda, że jest wszędzie

Wznowiona została seria książek o matematyce "Matematyka jest wszędzie". Naprawdę wszędzie. W grudniowym numerze GLAMOUR wśród propozycji na prezenty, znalazłam książkę "Przygody ALEXA w krainie liczb". Poczytałam w sieci o czym jest, kto jest autorem i już jestem w jej posiadaniu. Zaczęłam czytać i myślę, że będzie mi się podobała.

sobota, 30 listopada 2013

Nigdzie nie wracam...

...jestem u siebie - tyle, jeżeli chodzi o powrót do dzianiny.
Upłynęło kilka miesięcy, a magazyn „Pierwszy milion”znowu wraca do robienia na drutach. Zresztą nie tylko oni. Wrześniowy numer „W podróży” też poświęca dzianinie całą stronę. A ja, zaprzyjaźniona z wełną od kilkudziesięciu lat, gdy tylko zaczyna mi się wydawać, że coś z tej wełny robię ładnego, to wchodzę np. na https://www.pinterest.com/dmcspain/ i zaraz wiem, gdzie jest moje miejsce. Nie da się ukryć. Dla mnie internet jest miejscem do nauki pokory.
W tej fantastycznej społeczności publikującej swoje dzieła (mowa o DMC Spain) znalazłam szal, który już zaczęłam "małpować". Nie będzie taki, jak wzorzec, ale właśnie o to chodzi, żeby się zainspirować i zrobić coś samodzielnie.

sobota, 23 listopada 2013

Czekam na PKM


Z entuzjazmem obserwuję powstawanie Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Urodziłam się i wychowałam w rejonie Srebrzyska i Brętowa, a więc od dziecka wiedziałam, że przed wojną po nasypach jeździł pociąg. Bawiliśmy się na tych nasypach i nawet nie wiedziałam, że „za górką” bawi się (o kilka lat młodszy) Paweł Huelle. Pociągi w rejonie przystanku Niedźwiednik będą mijały stary cmentarz, na którym znalazłam grób z napisem, że pochowany tu Horst M. (1929 – 1936) został uwieczniony w „Weiserze Dawidku” Pawła Huelle. Setki gdańszczan żegnały mostek Weisera – też zrobiłam sobie sentymentalny spacer.
Kiedy w Bramie Brętowskiej był dzień otwarty weszłam pieszo (nie działały windy) na ostatnie piętro i po raz pierwszy z tej wysokości spojrzałam na moją „małą ojczyznę” – najpiękniejsze miejsce w Gdańsku. Czytam, że peron przystanku Niedźwiednik będzie jednocześnie punktem widokowym na okolicę. Świetnie, bo to niezwykłe miejsce. Jego historia jest ważna dla mnie i moich rówieśników. Współczesne dzieci nie biegają po tych nasypach, a z książeczki o PKM, za pomocą tableta lub smartfona i aplikacji VIUU przenoszą się w świat wirtualny. Może dadzą się namówić na zrobienie gry w Scratch’u dla PKM. Ja zaczęłam (zobacz wyżej), a teraz zapraszam do stworzenia fabuły.

wtorek, 12 listopada 2013

Scratch to nie jest słowo obraźliwe

Już o tym pisałam, że mam słabość do magazynów. Nawet jak nie podróżuję, to lubię zajrzeć do magazynu PKP Intercity „W podróży”, a przeglądając magazyn GLAMOUR odczuwam estetyczną przyjemność na widok grafiki i zdjęć. Powiedzenie „widzimy to, co rozumiemy” sprawdza się w podróży, ale też w przeglądaniu stron w sieci i tych drukowanych na papierze. Nic dziwnego, że spodobał mi się tekst Alicji Szewczyk „Ćwicz swój umysł”. Nie wybieram się do pracy w Google, ale o kreatywności myślę i opowiadam od dawna. Ostatnio w związku z programowaniem w Scratch’u.
Jeżeli to prawda, że:
„Kreatywne myślenie jest cechą nabytą, a nie talentem, z którym się rodzimy. I tak jak każda umiejętność może być doskonalona. PRZEZ CAŁE ŻYCIE” (from GLAMOUR), to rację ma Samsung, że zachęca do nauczania programowania dzieci w szkole podstawowej. Też dałam się namówić i razem z moimi uczniami biorę udział w projekcie „Mistrzowie kodowania”. Jak tylko uczniowie poznają kilka poleceń i dowiedzą się, jak łączyć je w skrypty, to natychmiast zaczynają tworzyć scenki wg własnych pomysłów. Wystarczy im tylko pokazać początek, a potem mieć czas na oglądanie ich twórczości, bo bardzo będą chcieli nam tę twórczość pokazać. Wszystkim polecam www.scratch.mit.edu

poniedziałek, 11 listopada 2013

Szaliczki razem

Bardzo lubię ścieg angielski. Robótka jest puszysta, tak samo wygląda z obu stron i dobrze dopasowuje się do kształtu jaki ma okrywać. Z trzech szaliczków (szerokość 20 oczek, długość w zależności od potrzeby) można zeszyć fantazyjną kamizelkę, która uprzyjemni chłodny dzień. Jeden długi szalik też możemy zeszyć klasycznie i nawinąć na szyję dwa razy, albo zeszyć w komin i potem odwinąć w połowie jego wysokości. Zwykły ścieg, zwykły szalik, a potem uruchamiamy wyobraźnię.

sobota, 9 listopada 2013

Kwadraty inaczej

9 lipca pisałam o wełnianych pixelach, a teraz w końcu mogę pokazać, jak wyglądają w wersji ostatecznej. Razem z zaprzyjaźnioną klasą młodszą robiliśmy przez kilka miesięcy kolorowe kwadraty z wełny na drutach. Były bardzo miłe spotkania (3 pokolenia – dzieci, mamy i babcie), a potem przez kilka tygodni, „z pomocą” mojego kota, zszywałam te kwadraciki i na koniec wykończyłam szydełkiem. Wełniany patchwork wisi w klasie Pani Małgosi, która zawsze wspierała moje propozycje robótek ręcznych. Wisi i nazywa się „Ciepłe myśli”. Nie będziemy zdradzać pochodzenia nazwy, bo dobrze mieć swoje tajemnice, ale powiem, że ostatnio uświadomiłam sobie, że prawie każda rzecz zrobiona ręcznie ma swoją historię. Zupełnie inną niż ta, że poszłam, wybrałam, zapłaciłam.
Do robienia wełnianych kwadracików (tym razem szydełkiem) zachęca nowa kolekcja Hachette „Szydełkowanie jest proste”. Na jesień każda propozycja kontaktu z kolorem jest trafiona. Przyjemnych robótek!

poniedziałek, 4 listopada 2013

Trudno się pogodzić...

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jak jest tutaj głosowanie na posty, to prawie każdy uruchamia akcję "żebrolajkowania". W tym ostatnim głosowaniu też dałam się wciągnąć w to działanie, ale tylko dlatego, że naprawdę zależało mi na wygranej, którą obiecałam podwórkowym kotom. Nie pogorszy im się i tak. Bardzo dziękuję moim wszystkim znajomym z eTwinningu, "Mistrzom kodowania" i całej grupie znajomych z pracy i znajomym znajomych. Rozumiem wiele rzeczy, które przyniosły ze sobą portale społecznościowe, ale trudno mi się pogodzić z ocenianiem czegokolwiek na podstawie głosowania w sieci. Wiem, wiem to jest zjawisko socjologiczne z innej epoki niż ja i niech już tak zostanie. Zrobiłam kolejny krok i już się nie wstydzę prosić o głosowanie na mój post, ale nie o taką popularność mi chodzi. Chciałabym, żeby to co piszę, było przyjemne do czytania i ktoś głosuje bo się podobało, a nie dlatego, że ja proszę. Bardzo się cieszę, że pod koniec czerwca podjęłam decyzję o udziale w konkursie Tesco. Dużo się nauczyłam, ale powoli ważniejszy od tego staje się dla mnie blog modanakoda.blogspot.com, ale tam nie zależę od siebie, od polubień, a od Samsunga i mam nadzieję, że moja oferta zostanie dobrze odczytana.

wtorek, 29 października 2013

Może Martyna, mogę i ja

Chyba Jej zazdroszczę. Młoda, ładna, zaradna. Czego się nie dotknie – SUKCES. A ja nawet nie mam internetu. Tylko dzisiaj, ale nie mam i co mam ze sobą zrobić? Kursanci z eTwinningu czekają na komentarze, marmelada zepchnęła mnie w głosowaniu na trzecie miejsce (bezdomne koty z mojego osiedla tracą jedzenie – publicznie ogłosiłam, że za talon kupię karmę dla kotów) i wreszcie nie mogę na „środę na koda” przygotować przykładu w Scratch’u, który od wczoraj mam w głowie. Poszłam do Tesco poczytać prasę (przydałby się stolik przy gazetach) i wróciłam z dwoma czasopismami. W listopadowym TRAVELER Martyna chwali się swoimi przeżyciami z Indii, ale na okładce widzę hasło TRIEST i już wiem, że zajrzę do środka. Triest to nie Indie, ale dla mnie to dużo ważniejsze miejsce. I teraz będzie o Trieście sprzed 30 lat – nie musicie czytać, ale ja sobie powspominam.
Nie, nie będę pisała, że w Trieście rozsmakowałam się w capucino, zobaczyłam, jak wygląda wolny świat (u nas był rok 1982 i stan wojenny), w sklepach było wszystko, a do Wenecji tylko 2 godziny pociągiem. Do Triestu jeździłam (1982 i 1986) z powodu ICTP. Dzisiaj każdy może sobie kliknąć na www.ictp.it i już wszystko wiadomo. Wtedy, żeby zadzwonić do domu ... o nie, nie opowiem bo dzieci znowu zapytają, a ile Pani ma lat?
Triest oznacza dla mnie pasję do nauki, otwartość na współpracę z zagranicą, ale też ... wełniane wspomnienie. Już wtedy byłam „zarażona dzianiem” i na zdjęciu z matematycznym światem mam na sobie sweterek, który moja koleżanka Ania przechowała do dzisiaj. Aniu, bardzo Ci dziękuję!

sobota, 26 października 2013

Kreatywnie o miejscu

Dzisiaj, gdy smartfon i inne urządzenia mobilne w jednej chwili pokażą nam informację o miejscu, w którym jesteśmy, tradycyjne przewodniki turystyczne powinny wyglądać inaczej niż w epoce „przedmobilnej”. A jak? Najlepiej, jak będą utrwalały emocje, jakie towarzyszą nam, gdy podziwiamy nowe miejsca. Jeżeli zwiedzamy kraj w towarzystwie młodego pokolenia, to poza robieniem zdjęć, kręceniem filmów, możemy coś z dzieckiem narysować, odgadnąć, a nawet policzyć. Podglądam materiały promocyjne kierowane do dzieci, a tworzone w większych miastach Polski i zachwycam się pomysłami z Poznania. Czy promocja Waszej miejscowości/regionu pobudza kreatywność młodego pokolenia? Mojej tak. Zobacz!

sobota, 12 października 2013

Sopot i Jo Nesbø

Nie czytam kryminałów, ale jak Jo Nesbø napisał książkę dla dzieci „Doktor Proktor i proszek pierdzioszek”, to kupiłam i podczytywałam mojej klasie. Potem na spotkaniu z GWO, gdy była mowa o pracy z uczniem uzdolnionym matematycznie, usłyszałam cytat z książki „Łowcy głów” i cały czas miałam w pamięci, że muszę tę książkę przeczytać. Dzisiaj, przy okazji spaceru po Sopocie, kupiłam i będę czytać. Chcę sama sprawdzić, dlaczego Jo Nesbø jest taki popularny i to nie tylko w Norwegii.