wtorek, 30 lipca 2013

Barcelona w Gdańsku


fot. własne
Im więcej podróżujemy, tym mocniej rozumiemy, że ludzie w podobny sposób kreują przestrzeń wokół siebie. Podglądają pomysły, a potem przenoszą je na swój teren, dodając własne elementy – powstaje nowy twór. Gdańsk jest dla mnie dużym miastem (wiem, warszawiacy się uśmiechną) i jest, w tej dużej ilości budowli, kilka miejsc, które przypominają inne zakątki Europy. Jest hotel, który kształtem przypomina budowle Gaudiego, czyli mamy Barcelonę. To jest moja refleksja w związku z konkursem Tescomagazynu o Barcelonie i dlatego, że dzisiaj w Gdańsku odbędzie się przełożony mecz Lechii z FC Barceloną. Hiszpańscy kibice roztańczyli gdańskie ulice rok temu podczas EURO. Wszędzie było pełno czerwono-żółtych koszulek, skaczących i rozśpiewanych. W hiszpańskim temperamencie można się zakochać tak samo, jak w budowlach Gaudiego. Czy w Twoim otoczeniu jest coś, o czym myślisz, że przypomina Ci Hiszpanię?

czwartek, 25 lipca 2013

Pierwszy milion

Mój pierwszy milion zarobiłam już trochę dawno (w ratach oczywiście i byłoby tej kasy więcej, gdybym nie musiała się dzielić z US, ZUS i zdrowotnym, z których nic nie mam). No więc ten milion jest za mną (sprawdźcie, za Wami też), ale czytam pomimo tego magazyn dla przedsiębiorczych „Pierwszy milion”. Po co czytam? Chcę wiedzieć, jak się zachowywać, żeby młode pokolenie, w którego wychowaniu uczestniczę, było przygotowane do JUTRA, a nie do WCZORAJ. A przy okazji w numerze 5 Lipiec-Sierpień 2013 natrafiłam na opinię (często ostatnio wygłaszaną), że rękodzieło przeżywa swój złoty wiek. Też tak myślę i nie trzeba się wstydzić, że robimy na drutach, wyszywamy, szyjemy. Z przyjemnością patrzę na młodych ludzi, którzy na bazie tych moich ulubionych rzemiosł budują swoje firmy. Polecam podglądanie tego, co robi Zuzia Górska www.szyciejestpiekne.blogspot.com Jak zaczniecie klikać po jej ulubionych linkach, to kilka godzin będziecie się zachwycać, jak bardzo kreatywni są ludzie. Nie wstydźmy się robótek ręcznych.
A wracając do liczenia milionów, to zastanawiam się, ile milionów oczek zrobiłam na drutach?

środa, 24 lipca 2013

Krysia w TESCO

Jednak znalazłam miejsce w TESCO dla mojej grupy wiekowej (prawie mojej). Wystarczyło trochę poszperać po dziale kulinarnym. Jestem tak zafascynowana Makłowiczem, że na innych gotujących prawie nie zwracam uwagi, a tu proszę – jest blog www.krysiaodkuchni.pl - Krysia to żona Henia. Jasne, że jak każdy jestem wyczulona na swoje imię, ale to mi się chyba nie wydaje, że Krysia to jedno z bardziej popularnych imion w ... kabaretach. Ja swoje imieniny świętuję w grudniu więc dzisiaj mogę o nim mówić bez skrępowania. Myślę, że prawie każdy zna jakąś „fajną Kryśkę”. To imię wskazuje na wiek, ale w szkole z przyjemnością zauważam, że pojawiają się młode Krysie, czyli co pół wieku to imię wraca. Wszystkiego najlepszego dzisiejszym solenizantkom, a zwłaszcza Krysi od Henia. W prezencie dla Krysi mam pomysł na zakładki do książek, które można sobie wyhaftować krzyżykami i według własnej wyobraźni opakować.

Czytać i rozmawiać

Interesuje mnie każda promocja czytelnictwa i z przyjemnością odnotowuję, że TESCO regularnie zamieszcza informacje o książkach dla dzieci, jak również zachęca do czytania konkursami. Ostatni konkurs czytelniczy TESCO „Wakacje z książką” już się zakończył, ale wakacje trwają i w każdą sobotę można obejrzeć w TVN24 relację z przebiegu akcji „Zaczytane wakacje”. Lubię posłuchać, co czytają inni. Już chyba nigdy nie dam się namówić na niektóre gatunki literackie, ale na wszelki wypadek nie powiem, które mam na tej liście. Dobrze się czuję z książkami, które mnie wzmacniają psychicznie i za innymi nie tęsknię.
Interesuje mnie, o jakich książkach ludzie mówią, że wpłynęły na ich los. Takich wypowiedzi zawsze chętnie słucham. Warto czytać książki, chociażby po to, żeby na taką „swoją” książkę natrafić. To tak, jak warto poznawać nowych ludzi, bo nigdy nie wiadomo, czego nauczymy się od nich. Nie oceniać książek po okładce, a co z ludźmi?
W mojej ulubionej książce (dla dzieci, czyli dla wszystkich) J. Gaardera i K.Hagerupa „Magiczna biblioteka Bibbi Bokken” jest taki cytat:
„Idę wzdłuż półek w bibliotece. Książki odwracają się do mnie grzbietami, ale nie jak ludzie, którzy chcą mnie odpędzić, lecz zapraszająco, one się przedstawiają. Kolejne metry książek, których nigdy nie przeczytam. Wiem: to samo życie mnie zaprasza, to dodatki do mego własnego życia, stoją tu i czekają, by zacząć ich używać. Ale przy prędkości, z jaką mijają dni, zostają tylko możliwości – nie wykorzystane. Nawet jedna z tych książek byłaby zdolna całkowicie odmienić moje życie. Kim jestem teraz? Kim byłbym wtedy?”

Z nikim i nigdy nie będę się ścigała w ilości przeczytanych książek. Nie ważna ilość – ważna jakość. W to lato potrzebuję poczytać „Kubusia Puchatka”. Już sobie kupiłam, ale przy pierwszym kartkowaniu nie znalazłam fragmentu, gdzie jest mowa o przyjaźni. Może to nie ten tom? Chciałabym, żeby w tym świecie wypełnionym elektroniką (też się nią zachwycam), był czas na refleksję w stylu Kubusia Puchatka.
A na te „Zaczytane wakacje” przyda się sleeve, jak zapragniemy wrzucić książkę do torby czy plecaka. Z zewnątrz wygląda, jakby tam był tablet, ale nie. W środku jest pachnąca farbą drukarską, szeleszcząca kartkami, tradycyjna książka. Już dawno zlajkowałam Umberto Eco za jego wypowiedź „Nie myśl, że książki znikną”. Na pewno nie znikną z Festiwalu „Literacki Sopot”, na który zapraszam wszystkich w dniach 16 – 20 sierpnia 2013r. Jestem z Gdańska, a do Sopotu to tylko chwilka, więc czuję się gospodarzem i zapraszam.

piątek, 19 lipca 2013

TESCO "pod kontrolą"

Teraz, kiedy biorę udział w konkursie, mam TESCO „pod kontrolą”, czyli zaglądam do sklepu częściej. Niestety (dla TESCO) nie każda wizyta kończy się zakupami, ale ma wpływ na decyzję, co wybiorę, jak już przyjdę wydać pieniądze. Od kilku lat kupuję ubrania marki F&F i zauważam, jak następuje wymiana towaru, a w moim sklepie jest często. Dzisiaj oczarowały mnie sweterki – oczywiście z powodu kolorów. Jeden kupię koniecznie (ale który wybrać?) i nie będzie mi przeszkadzało, że lubię krótsze.
To jeszcze nie koniec "kontroli". Właśnie dzisiaj odkryłam przecenę książek w TESCO. Jak powiem, że moim zdaniem książki powinny kosztować tyle co po przecenie, to pewnie mnóstwo ludzi się ze mną zgodzi – książki są za drogie! Kręciłam się dłuższą chwilę koło stoiska z książkami i cieszyło mnie, że stale ktoś podchodził i szukał czegoś dla siebie. Ja też znalazłam. Za 3.99 zł (początkowa cena 14.90 zł, ale to było 5 lat temu) kupiłam mały formatem, ale wielki treścią „Poradnik dla bloggerów”. O autorce można poczytać na www.mightygirl.com, a na inne stronki traficie po linkach. Będę tam zaglądała od czasu do czasu, bo po pierwszym wejściu natknęłam się na listę „100 things to do before I go”. Bardzo mi się podoba.

poniedziałek, 15 lipca 2013

TESCO i edukacja

Mam wakacje, ale „rozkręcam” mojego bloga i stale coś czytam w sieci. Głowę mam przepełnioną myślami, w którą stronę rozwinie się edukacja, jak ja już w niej nie będę uczestniczyła. Trochę mi żal, bo teraz są świetne czasy dla rozwoju wszystkiego, ale rozumiem, że trzeba kiedyś zejść ze sceny. Rodzicom, których interesuje rozwój edukacji polecam świetny portal www.edunews.pl a tam ostatnio pojawiła się informacja o kolejnym wystąpieniu mówcy Sir Kena Robinsona.
Lubię go słuchać, bo mówi dużo o kreatywności i edukacji. Wiele środowisk chce uczestniczyć w procesie edukacji, a wśród nich od 10 lat TESCO prowadzi akcje „TESCO dla szkół”. Moja szkoła tylko raz uczestniczyła, ale obiecuję sobie, że od września włączymy się ponownie.

zaraz/nigdy*

Czy też tak masz, że zobaczysz coś i myślisz „zrobię sobie coś podobnego”? Taki pomysł jest chyba lepszy od tego, że robisz porządki i nie wyrzucisz, bo „to się przyda”. Już widzisz do czego się przyda, ale potem leży latami i zajmuje miejsce. Ten pomysł, że „zrobię” też zajmuje, ale głównie miejsce w głowie i ciągle brakuje czasu, żeby to zrobić. Najlepiej, jak zrobimy ZARAZ, bo potem to jest najczęściej NIGDY.
Moich kilka pomysłów „zrobię” pokazuję poniżej i myślę, że jak idziemy z dzieckiem do TESCO i oglądamy reklamy, czy opakowania towarów, to też możemy się zainspirować i zrobić potem w domu coś razem z dzieckiem. Chętnie opublikuję tutaj Wasze zainspirowane (podpatrzone w sklepie) pomysły.
inspiracja
moje
*wybierz właściwą odpowiedź

sobota, 13 lipca 2013

Magazyny firmowe

Do TESCO chodzę nie tylko po zakupy, ale po inspirację i myślę, że tak samo odbiera ten sklep osoba, która dla kwartalnika „TESCO magazyn” zaproponowała podtytuł „Twoje źródło inspiracji”. Magazyn (bez znaczenia w jakiej wersji) czytam z większym spokojem niż związaną z nim stronę. Kocham kolory, ale chyba ich wielka ilość na stronie powoduje, że się gubię. Na szczęście do TESCO mam kilka minut drogi więc mogę towary oglądać na żywo.
Od pewnego czasu przeglądam magazyny kilku firm (nie mogę powiedzieć, kto jest na tej liście) i na ich tle magazyn TESCO odbieram, jako relaksującą lekturę. Lubię wracać do niektórych tekstów, bo przeglądając kolejny raz zawsze coś nowego zauważę. Magazyn TESCO nie stresuje mnie zegarkami w cenie auta, ani butami w cenie moich kilku pensji, ale sprawia wrażenie, że klienci zatrzymali się na wieku rodziców, których dzieci chodzą najwyżej do gimnazjum. Domyślam się, że ta grupa wiekowa została uznana za najliczniejszą wśród poszukujących inspiracji. Dla seniorów ciekawe w magazynie TESCO mogą być felietony i informacje o książkach dla dzieci. Taka wiedza przyda się w rodzinnych albo społecznych kontaktach z dziećmi.
Już dawno przyzwyczaiłam się do tego, że sklepy przestały być „jednofunkcyjne”. Pamiętam, jak były. Wchodziłam, sprzedawca podawał towar (nie było samoobsługi!), płaciłam i do widzenia. Teraz każdy sklep stara się, żeby klient o nim myślał od rana do wieczora. Nie tylko sklep. Tak chcą banki, ubezpieczenia, sieci komórkowe i cała reszta. Powinnam się czuć ważna dla wszystkich. Czy się czuję? Nie ma mojej generacji w magazynie TESCO, ale jednak w sklepie czuję się dobrze. Nikt nie zaczepia mnie pytaniem „w czym pani pomóc?” – jak ja tego pytania nie lubię!
W aktualnym magazynie TESCO polecane są dla dzieci książeczki o lataniu i samolotach, które można czytać rodzinnie. Też takie polecam. Możesz o nie zapytać na lotnisku GDN lub w Eurolocie.

wtorek, 9 lipca 2013

Wełniane pixele

Pierwsza z lewej stoi książka, którą kupiłam trzy lata temu w TESCO na przecenie za ok. 5zł. Jest super, ale tylko do strony 47/96, bo potem są przykłady, które stanowią dla niektórych argument, że robienie na drutach, to tandeta. Ale te strony do 47 warto przeczytać. Bardzo ciekawy tekst, piękne zdjęcia, trochę dowcipów o robieniu na drutach. Ja korzystam czasem z myśli, którą tam znalazłam, że „Robienie na drutach, podobnie jak medytacja czy modlitwa, pozwala na swobodny przepływ myśli”.
Trzy lata po tym, jak kupiłam książkę, znowu natrafiłam w TESCO na trzy przecenione egzemplarze tej książki i oczywiście kupiłam na prezenty dla pań z grupy, która pomagała mi robić wełniane kwadraciki do projektu eTwinningowego. Jest lato, projekt zawieszony, ale od września postaram się go kontynuować http://new-twinspace.etwinning.net/web/p95462
Prawie w każdym domu jest jakaś wełna. Zachęcam do nauki robienia na drutach. Zróbmy kwadraciki (wełniane pixele) i potem możemy utworzyć obraz. Kwadracik jest na tyle mały, że można się na nim uczyć robienia na drutach. Pierwszy nie będzie jeszcze piękny, ale kolejne będą coraz lepsze. A jeśli chodzi o produkt wytworzony przez nas w trakcie „robótek ręcznych”, to nie ważne, czy innym się podoba. Ważne, że nam przynosi radość. Bardzo mnie cieszy, że coraz częściej odbywają się warsztaty dla dzieci, podczas których uczy się dzieci szycia, robótek na drutach, szydełku itp. To naprawdę bardzo cenna umiejętność i żaden wstyd umieć takie rzeczy.

niedziela, 7 lipca 2013

Uzależniona

Jestem uzależniona od czytania, co nie znaczy, że zawsze czytam ze zrozumieniem. Czytam niektóre książki, wybrane strony w internecie, niektóre magazyny firmowe, blogi wybranych osób.
Nie czytam wszystkiego, tylko rzeczy wybrane i trochę mi to zajęło czasu, żeby się nauczyć wybierania z szumu informacyjnego tego, co dla mnie ważne. Przeraża mnie, że dzisiaj na wszystkie działania są książki (poradniki), kursy – zatraciliśmy naturalne umiejętności. Przecież każdy normalny człowiek wie (czuje), w co się bawić z dzieckiem, gdy nie ma obok telewizora, komputera itp. Również scrapbook jest najpiękniejszy, gdy składa się z elementów wykonanych, wyszukanych przez nas, a nie zakupionych w sklepie. Wiem, że tak mówiąc, zabijam rynek wydawniczy, ale może coś innego trzeba wydawać? Teraz kiedy biorę udział w konkursie na bloga już kilka razy wracałam do e-booka „Bloger” Tomka Tomczyka (pierwszy e-book, jakiego sobie zakupiłam) i do bloga Hatalskiej. Nie żebym ich miała naśladować (nie dam rady!), ale nie mogę się przestać zachwycać, że Kominek jest taki młody, a taki mądry. Hatalska to też rewelacja chociaż reklama to dla mnie świat, za którym nie nadążam i niech tak zostanie. We wszystkim co robimy najważniejsi są zawsze ludzie i jestem ciekawa, na kogo zwrócę uwagę wśród osób, z którymi mam zamiar rywalizować przez najbliższe pół roku. Nawet jak po pierwszej odsłonie (ok. 17 lipca) okaże się, że wszyscy mnie przerastają, to i tak zostanę. Chyba zostanę.

czwartek, 4 lipca 2013

Do TESCO z dzieckiem, czy bez?

Wordle: kkd Jasne, że jak nie mamy z kim zostawić dziecka, to musi z nami pójść do TESCO i naprawdę nie będzie to dla dziecka kara. Wizyta w TESCO z dzieckiem to okazja żeby kolejne pokolenie nauczyć, co można, a czego nie wolno robić w takim dużym sklepie. Sklep to nie jest plac zabaw i dla bezpieczeństwa dziecka trzeba mu powiedzieć, że nie otwieramy żadnych butelek, nie dziurkujemy paluszkiem miękkich przykrywek w jogurtach, nie wypijamy soku przed dojściem do kasy i całe mnóstwo różnych NIE WOLNO! Trudno, życie w społeczeństwie wymaga przestrzegania zasad, bo inaczej skoczymy sobie do oczu. Dzieci szybko się uczą, co widać po nawyku sortowania śmieci – młode pokolenie już to umie.
Po powrocie do domu pobawmy się z dziećmi w tworzenie chmury wyrazów na www.wordle.net Z przyjemnością umieszczę tutaj ciekawe przykłady.

środa, 3 lipca 2013

Jakie książki?

(fot. własne)
Prawie każdą wizytę w TESCO zaczynam od „rzucenia okiem” na półki z książkami. Nie żebym stała i czytała – tak nie robię. Idę wzdłuż półek i analizuję, kto i na jaki temat pisze. Kto znowu doszedł do wniosku, że jego życie jest ciekawe dla świata – unikam opowieści współczesnych celebrytów, ale raz zrobiłam wyjątek. Kocham kolory, zwracam uwagę na grafikę i dlatego sięgnęłam po „Kalendarz 2013” Beaty Pawlikowskiej. Od tego kalendarza polubiłam Panią Beatę i już mi nie będzie przeszkadzało, jeżeli znowu w studio TVN 24 będzie zmuszała kogoś do jedzenia suszonej szarańczy. Każdego dnia czytam przemyślenia Pani Beaty i zachwycam się jej autorskimi rysuneczkami – oczarowała mnie. Pisanie (bloga też) jest zawsze formą terapii. Nawet Rowling się do tego przyznaje, a Pani Beata mówi o tym wprost. Nie deklaruję, że przeczytam inne książki Pani Beaty, ale jestem jej fanką. Jak zacznie pisać dla dzieci, to też przeczytam, bo właśnie książki dla dzieci (tych w wieku 7-12 lat) interesują mnie najbardziej. Książki dla dzieci są tak naprawdę dla wszystkich. Wszystkim sprawiają radość. Dorosłym, gdy je piszą, a dzieciom, gdy czytają. Książki dla dzieci to jedna z moich pasji i będę do tego tematu wracała. W TESCO udało mi się kupić kilka bardzo ciekawych książeczek. Zrobiłam wyjątek, bo zazwyczaj książki kupuję w EMPiK’u.

wtorek, 2 lipca 2013

Dlaczego TESCO?

Robię zakupy w TESCO ponieważ znam towary, które znajduję tam na półkach. Żadnym zakupom nie poświęcam więcej czasu niż nakazuje rozsądek. Rozumiem marzenia wszystkich sieci handlowych, żeby klienta „przywiązać” do siebie i żeby cały dzień myślał tylko o promocjach, punktach itp. To nie dla mnie, chociaż z punktów zbieranych na ClubCard częściowo korzystam. Z tej oferty punktowej interesuje mnie analiza moich zakupów prowadzona gdzieś tam przez sprytne programy – prawdziwy Big Brother zakupowy. Podziwiam przemyślność projektanta programu analizującego moje konto. Na osiedlu mam sklepy z kilku sieci, ale wybrałam TESCO i mijam dwa inne (o nie, nie powiem nazwy) po drodze do mojego. Nie ma rzeczy idealnych, ale nie ma też powodu żebym z TESCO zrezygnowała w najbliższym czasie. W odpowiednim momencie napiszę tutaj, co moim zdaniem wymaga poprawy, ale nie wszystko na raz. Posty o TESCO będę rozdzielać na kategorie związane z moimi pasjami. W pierwszych dwóch tygodniach planuję wstawić więcej postów (na otwarcie sklep powinien być wypełniony towarem), a potem... zobaczymy.
Zjazd do TESCO na Chełmie w Gdańsku. Sklep został otwarty we wrześniu 2008. (fot.własne)