Kupiłam buty trekkingowe, a w domu okazało się, że nazywają się Santiago. Teraz, gdy je ubieram, to myślę o Joli, z którą od kilku lat rozmawiam o Camino. Jolu, nic z tego nie będzie, bo ja nie mogę planować - tak już jest, że plany sobie, a życie sobie. Przecież w Gdańsku też mogę chodzić po Camino, bo znak Drogi Jakuba wisi nad Motławą :)
(dopisane dnia 21 marca 2017, czyli w pierwszym dniu wiosny) A poza tym Jola jest mistrzynią pięknego pakowania upominków. Ten poniżej pochodzi z KOLOSÓW 2017 i powiększył kolejkę moich książek do czytania. Bardzo dziękuję :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.