Należę do osób, które lubią swoje imię i chociaż jestem grudniową Krystyną to od lat kibicuję moim imienniczkom, które w marcu organizują spotkania ogólnopolskie. Można o nich przeczytać na http://zjazdkrystyn.pl/
Moją ulubioną Krystyną była Krystyna Sienkiewicz. Za Jej książkę (ta na zdjęciu) zapłaciłam w 1988 roku 550 zł i mam nadzieję, że takie ceny nie wrócą. Znam też (na szczęście nie osobiście) Krystynę, która kompromituje to ładne imię, ale nie powiem, która to jest bo pewnie miałabym sprawę w Sądzie. Niech już tak będzie, przecież między kwiatami też rosną chwasty. Różnorodność jest ciekawa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.